wtorek, 12 sierpnia 2014

ODDAJMY GŁOS MŁODYM /Część II/.



.Najcenniejsze z wyróżnień – "Szkarłatna Róża" – ofiarowane przez same dzieci, 
z ich własnej inicjatywy. Otrzymałem od nich także "Order Uśmiechu" 
i wiele dowodów autentycznej sympatii. 
Tym mam prawo szczycić się nawet dzisiaj, w zaawansowanej starości.
Autorka pracy magisterskiej trafnie akcentuje fakt, że w szkole jednoznacznie eksponowaliśmy fakt akceptacji korczakowskiego modelu “szkoły serca”, bliskiej dzieciom i ich oczekiwaniom. Cytuję opinię piszącej pracę magisterską nauczycielki :

“Dzieci były najważniejsze, dzieci były kochane przez wszystkich w sensie dosłownym. Nad drzwiami parteru umieszczone zostało nawet bardzo korczakowskie hasło :”Uśmiechnij się - jesteś wśród przyjaciół”, a także cytowane już uprzednio zdanie Starego Doktora jako wiodące motto pracy “Ósemki”/honorowane do dziś w nowej placówce oświatowej/. Nauczycielka zauważa /cytuję/ :

Prezydent Miasta Gdynia z okazji 60 urodzin
 morskiego grrodu nad Bałtykiem nadal mi
 pamiątkowy medal "z wyrazami wdzięczności". 
To wyróżnienie zawdzięczam efektywnej współpracy
 z gdyńską Szkołą Nr 14, ale nie tylko
“Dyrektor i grono pedagogiczne pozwalali sobie na pełną swobodę działania w zakresie koncepcji pedagogicznych, a opierały się one na poglądach Janusza Korczaka i Owidiusza Decroly’ego”. Dodam, że na poglądach odpowiednio wzbogaconych współczesnym dorobkiem naukowym, poszerzonych własnymi przemyśleniami i doświadczeniem, adekwatnych do postępu psychologii w zakresie układów interpersonalnych /sprzężeń zwrotnych/ i bieżącej analizy kierunków innowacyjności i postępu w sferze metodyki pracy szkolnej,np. wykorzystanie nowoczesnych narzędzi poznawczych ułatwiających uczniom przyswojenie wiedzy.

Autorka pracy trafnie i pięknie definiuje kluczową ideę pedagogiczną w relacjach wychowanek - wychowawca jako partnerstwo polegające na wzajemnym zaufaniu. Cytuję: 

“Dziecko miało ufać wychowawcy, ale równocześnie wychowawca powinien móc zaufać dziecku. Wychowankom Korczaka wpajano przekonanie, że “uczciwosć, sprawiedliwość i uczucie powinny rządzić światem. Zaufanie i szczerość były podstawą wzajemnych stosunków”. 

Muszę zacytować niejako odkrywczy i charakterystyczny fragment dłuższej wypowiedzi młodej pani magister, która rozszyfrowuje swoisty fenomen optymalnego uspołecznienia wychowanków i czyni to bezbłędnie.

Dowództwo Marynarki Wojennej w Gdyni nagrodziło 
moją pracę wychowawczą symbolicznym medalem. 
Także garnizon Marynarki Wojennej Helu nie zapomniał
 o moich zasługach nadając medal
 i honorowy tytuł Zasłużonego Nauczyciela – Wychowawcy.
 To wzruszające momenty w pedagogicznej karierze.
“Te zasady wprowadzano z dużym powodzeniem w Szkole Podstawowej Nr 8. Najlepszym dowodem efektywności pracy wychowawczej był fakt, że żaden przedmiot, który był w szkolnych zbiorach nigdy nie uległ zniszczeniu. Dyrektor mówił dzieciom : w korczakowskiej szkole serca nie ma miejsca na destrukcyjną niechęć, wrogość, nienawisć, niszczenie wspólnego dorobku. To nie jest moja szkoła, ani tylko twoja, to nasza wspólna własność całej szkolnej społeczności. Wszyscy macie niewątpliwy dorobek w kształcie szkoły, w jej osiągnięciach, sławie, urodzie. To jest dla was wartość bezsporna w kategoriach materialnych, hojny dar dla przyszłości.

Tutaj każdy eksponat był zawsze do dyspozycji dzieci, jednak był to rodzaj umowy pomiędzy dyrektorem Pawłem Śliwko a uczniami tej szkoły. Dzieci wierzyły w te słowa i nie dopuszczały do żadnych zniszczeń”.

Zaskakująca w treści i formie jest przenikliwość i kompetencja autorki wartościowego, pouczającego dzieła, które mimo upływu czasu nie straci ani dziś, ani jutro swojej wartości. To ciekawy dokument dorobku pojedyńczej szkoły, ale dorobku o charakterze unikatowym a zarazem uniwersalnym. Zamiast autooceny - posłużę się dalszym celnym i trafnym cytatem.

“W języku pedagogiki nazywało się to realizacja celów wychowania moralno - społecznego. Nie poprzez słowa, a poprzez sytuacje wychowawcze i praktyczną działalność, poprzez stworzenie okazji do samorealizacji, sprawdzenia się w życiu grupy. Ucząc odpowiedzialności i umiejętności życia w zespole, nie można było zapomnieć o modelowaniu świadomego stosunku do wytworów ludzkiej pracy jako własności społecznej”.

Trudno zliczyć wszystkie medale i odznaki,
 których nie szczędzili ani mnie, ani mojej szkole
 życzliwi pracy edukacyjnej ludzie morza. 
To medal jubileuszowy PLO z okazji 
XXX=lecia żeglugi liniowej do Azji.
Czytając przebogaty tekst opracowania nierzadko wzrusza mnie przypomnienie pozornie nieistotnych epizodów i bardzo empatyczne podejście do nich wrażliwejj emocjonalnie informatorki, która potrafi wyszukac w nich momenty i treści zasługujące na uwagę i wyczerpujący, rozważny komentarz. Znów sięgnę do cytatów, bo one najpełniej ilustrują istotę rozważań i uogólnionych refleksji.Nauczycielka opisuje szacunek dzieci dla wybitnych dzieł malarskich eksponowanych na korytarzu i zmienianych co dwa tygodnie przez Biuro Wystaw Artystycznych w Jeleniej Górze. Wszystkie trafiły - bez najmniejszego uszczerbku - do twórców, artystów malarzy.Świadczy to - zdaniem autorki - o zrozumieniu idei wzajemnego zaufania, szczerości i odpowiedzialności za swoje czyny w relacjach wychowawca - wychowanek występujących w tej szkole.

Międzynarodowy Rok Dziecka, który ogłosiła ONZ, skłonił nas do niekonwencjonalnych działań. Z naszej inicjatywy na nasz wniosek Sekretarz Generalny ONZ dr Kurt Waldheim otrzymał "Order Uśmiechu", o czym pisała prasa światowa. Wielki mąż stanu zrewanżował się korespondencją i swoją portretową fotografią z dedykacją dla szkoły.


“Był to korczakowski wzorzec wychowawczy zmodyfikowany zgodnie z potrzebami czasów. Eksponował uczuciową sferę osobowości, która rodziła w konsekwencji postawy obywatelskie i społeczne motywacje działań młodych ludzi. Hierarchizowano i stopniowo wzmacniano, a przy tym wzbogacano i rozszerzano świat dziecięcych doznań. Modelowano sferę emocjonalną w sposób zaprogramowany i obliczony na długie lata. Była to przecież nieco bardziej nowoczesna korczakowska “szkoła serca”. Przeżyć pozytywnych było tutaj co niemiara: towarzyszyły pasowaniu na ucznia klasy pierwszej, obietnicom zuchowym, przyrzeczeniom harcerskim, dziesiątkom uroczystości, spotkań z ludźmi spoza szkoły, wizytom w fabrykach i instytucjach, kontaktom z rówieśnikami z całej Polski, wycieczkom”.

Pierwszy w Polsce szkolny folder
 Izby Pamięci Narodowej opracowany 
przeze mnie i wydrukowany w lokalnej drukarni. 
Projekt okładki – Regina i Lesław Kasprzycki
Ta opinia pochodzi z nagrania mojej wypowiedzi, ale nie to jest najważniejsze. Satysfakcjonuje mnie i urzeka subtelne i inteligentne wkomponowanie w tekst imponującej rozprawy racjonalnej argumentacji uzasadniającej przyjęte tezy i kronikarskie dokumenty oraz uporządkowane myślowo konkluzje i wnioski. Efekt? Czyta się książkę z największym zainteresowaniem, chociaz jest to lektura dedykowana w zasadzie nauczycielom.

‘Szkoła chlubiła się także własnym systemem nagród i wyróżnień: medalami “Primi inter Pares”/Pierwszemu między Równymi/, który otrzymywali nie tylko dorośli, ale i uczniowie za specyficzne zasługi /bynajmniej nie za piątki i grzeczne zachowanie/ i “Przyjaciel - Mecenas”, odznakami “Wzorowy Uczeń” /specjalne plakietki z legitymacją dla młodszych i starszych dzieci/, “Miłośnik Morza”, “Ambasador Przyjaźni”, “Absolwent Szkoły”, “Przewodnik po Izbie Pamięci Narodowej”.

Szkoła chciała być szkołą otwartą na wszystko, co mądre, piękne i twórcze, co polskie i patriotyczne. Chciała być szkołą - jak mówił dyrektor Paweł Śliwko - sercem malowaną”/artykuł w “Motywach” nr 1/1979/.







.Kolejne, bogatsze wydawnictwo szkoły poświęcone
 Izbie Pamięci Narodowej z reprodukcją otrzymanego
 przez "Ósemkę" medalu 200-lecia
 Komisji Edukacji Narodowej. 
To pierwsze i jedyne tego typu ministerialne
 wyróżnienie w bolesławieckim szkolnictwie.
Autorka sięgnęła także do moich danych biograficznych w korelacji z charakterystyką monografii placówki oświatowej, doszukując się zależności między charakterem personalnej osobowości a kierunkami poczynań pedagogicznych, z dużą sympatią odnoszac się do znaczących wydarzeń w mojej biografii, które pozwoliły na modelowanie głównie szerokich działań wychowawczych, ale nie tylko. Może nie zasłużyłem aż na tak pochlebną recenzję, ale przyznaję się do wszystkich wymienionych inicjatyw i przedsięwzięć, które nadały szkole rozgłos ogólnopolski - bez fałszywej skromności. Nie będę ich wymieniał, bo zainteresowany czytelnik bez trudu znajdzie je w moim internetowym blogu, który stanowi niejako uzupełnienie dojrzałej, obiektywnej, bogatej i wszechstronnej pracy magisterskiej Agnieszki Szulc - Jednoróg. Pochlebia mi stwierdzenie, które cytuję :

“Paweł Śliwko to człowiek wielu zainteresowań, nauczyciel. dziennikarz, ale przede wszystkim pasjonat sztuk plastycznych - obok własnej twórczości zajmował się również tworzeniem muzealnych kolekcji i krytyką artystyczną. Był on również aktywny w życiu lokalnej społeczności będąc kilka kadencji radnym Rady Miasta”.

Jedno z wielu ważnych wydarzeń w biografii "Ósemki" – kolejna uroczystość o patriotycznym wydźwięku. W tle można podziwiać unikatowy, olbrzymi plakaz z Białym Orłem i dwoma mieczami, symbolem grunwaldzkiej wiktorii. To piękne dzieło nauczycielki Reginy Kasprzyckiej.
Rzeczywiście przez 30 lat byłem poprzez prasę regionalną/wrocławska “Gazeta Robotnicza” i “Słowo Polskie”/ niemal codziennym kronikarzem dziejów grodu nad Bobrem, publikowałem artykuły w prasie centralnej i czasopismach Wybrzeża, prowadziłem szeroką korespondencję nierzadko z wybitnymi, znanymi ludźmi, np.prof. Tiborem Csorbą’. Tą drogą zdobyłem dla szkoły wielu przyjaciół i mecenasów, dałem jej skrzydła do wysokich lotów. Dowodzi tego autorka przytaczając w swojej pracy kilkadziesiąt moich artykułów, na które się powołuje.

Przewodniczący Rady Państwa Profesor Henryk Jabłońsk
i – na moją prośbę przekazał do zbiorów Izby Pamięci
 bogatą kolekcję medali i innych odznaczeń 
państwowych i wojskowych.
Fotografia ilustruje tylko część otrzymanego zbioru.
Wspomina o mojej karierze w administracji szkolnej - byłem w wieku 22 lat najmłodszym w kraju wizytatorem oświatowym jako Podinspektor Szkolny w Bolesławcu. Nie odpowiadała mnie praca urzędnika państwowego, chciałem pracować wśród dzieci i dla dzieci, toteż zostałem założycielem i kierownikiem /ówczesne nazewnictwo/ szkoły Nr 4 w Bolesławcu, która weszła do historii miasta jako pionierska placówka oświatowa, która pierwsza w nadbobrzańskim grodzie i powiecie bolesławieckim otrzymała imię Jana Matejki i własny sztandar. Pierwsza w kraju miała prawdziwą pracownię malarską ze sztalugami, pierwsza nawiązała owocne kontakty ze statkiem - imiennikiem m/s ‘Jan Matejko”, pierwsza zorganizowała imponujące 4-izbowe muzeum morskie. Tutaj na wniosek wrocławskiego Kuratorium Oświaty i Wychowania zorganizowałem pierwszy w kraju wakacyjny kurs dla 50 nauczycieli wychowania plastycznego. W tej placówce oświatowej też odcisnąłem trwały ślad swoją obecnością i pracą. Tu powstała moja pierwsza książka metodyczna /praca zbiorowa/ ‘O wychowaniu estetycznym w szkole podstawowej”/ i około 20 artykułów o metodyce wychowania przez sztukę.

Urny z ziemią z pól bitewnych polskich
 żołnierzy walczących
 na wschodzie i zachodzie Europy,



                                                       
Bardzo życzliwie wspomina autorka pracy dyplomowej moje zasługi i wyróżnienia w nowej szkole Nr 8, w której pracowałem jako dyrektor przez 19 lat, do czasu przejścia na emeryturę. To było swoiste apogeum, szczyt rozmachu wieloorakich inicjatyw i osiągnięć, podejmowanie działań na forum ogólnokrajowym i międzynarodowym. To wszystko wyłuszcza precyzyjnie i w sposób uporządkowany pani magister. Nie zapomina, że pracując równolegle jako dziennikarz byłem redaktorem naczelnym lokalnego pisma “Głos Bolesławca”, przez dwie kadencje reprezentowałem Dolny Śląsk w Krajowej Radzie Postępu Pedagogicznego, kilkanaście lat zasiadałem w Radzie Redakcyjnej resortowego pisma dla nauczycieli “Oświata i Wychowanie” jako jedyny mieszkaniec regionu. Opublikowałem tu kilkadziesiąt artykułow z dziedziny tematyki wychowania, psychologii i pedagogiki.




Za działalność społeczną w czasie obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego otrzymałem Odznakę Tysiąclecia Nr U - 0275. Na wniosek warszawskich kombatantów, żołnierzy Armii gen. Franciszka Kleeberga zostałem odznaczony Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi w patriotycznej edukacji młodzieży. Za pracę zawodową w resorcie szkolnictwa wyróżniono mnie Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz 2 razy Medalem Komisji Edukacji Narodowej.

Najcenniejszy historyczny eksponat 
– wykonany na księżowskim ornacie sztandar 
Zgrupowania Partyzanckiego "Jeszcze Polska nie zginęła" 
dowodzonego przez płk. Roberta Satanowskiego
 na Kresach Wschodnich.
Minister Gospodarki Morskiej nadał mi złotą odznakę i godność “Zasłużonego Pracownika Morza”, a Dyrektor Dolnośląskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego w Wałbrzychu honorowe tytuły i odznakę “Przodownika Pracy Socjalistycznej” i “Technika Górniczego I stopnia”. Jedno z trzech najwyższych wyróżnień w historii kopalni rudy miedzi przypadło mnie w udziale : godność i tytuł “Honorowy Górnik ZG “Konrad”. Górnicy z górnośląskiej kopalni “Nowy Wirek” odznaczyli mnie Honorową Szpadą Górniczą. W roku 1978 otrzymałem nagrodę główną Klubu Twórczych Nauczycieli za krzewienie idei korczakowskiej. Związek Kombatantów i b. Więźniów Politycznych w 2001 roku wyróżnił mnie odznaką za zasługi dla środowiska kombatanckiego, a Związek Rzemiosła Polskiego Złotym Mdalem im. Jana Kilińskiego.

Otrzymałem też różne odznaczenia marynistyczne, m.in. zaszczytny tytuł “Zasłużonego Nauczyciela i Wychowawcy Młodzieży” - nadany przez młodych marynarzy z Flotylli na Helu i medal 60 - lecia miasta Gdynia. Mogę przyznawać się do do autorstwa i skutecznego tworzenia pedagogicznej koncepcji wychowania morskiego młodzieży, którą opracowałem teoretycznie i zweryfikowałem empirycznie przez prawie 20 lat pracy i kierowania szkołą nr 8 w Bolesławcu.

W roku 1983 w ogólnopolskim plebiscycie zostałem mianowany przez młodzież “Człowiekiem Roku” w ramach poszukiwań tzw.”Sylwetki ‘83” to znaczy osoby, która wyróżniała się zaangażowaniem społecznym i pracą wychowawczą w kręgu ludzi młodych. Legitymację wraz z metalową plakietką oraz podpisem Przewodniczącego Zarządu Głównego ZSMP dr Jerzego Jaskierni, ówczesnego posła na Sejm RP wręczono mnie na uroczystym spotkaniu w Warszawie. Do tych wszystkich faktów i odkryć /nierzadko zapomnianych przeze mnie/ mozolnie dotarła autorka pracy magisterskiej, co świadczy o jej rzetelności, pracowitości i sumienności godnej najwyższej pochwały i uznania.. .

Lesław Kasprzycki prezentuje sztandar 
Związku b. Więźniów Politycznych z Bolesławca
 wykonany z pasiakowego, więziennego płótna.
Uogólniając - można stwierdzić bez cienia przesady, że praca magisterska Pani Agnieszki Szulc - Jednoróg reprezentuje poziom wiedzy, poszukiwań i twórczych dociekań godny wytrawnego naukowca, badacza i odkrywcy, a wyróżnia ją w szczególności inteligencja, elokwencja i erudycja autorki. To dzieło pionierskie w treści i formie, okupione wielkim wysiłkiem intelektualnym i mogące zapoczątkować tworzenie dojrzałej i odkrywczej rozprawy doktorskiej. Imponuje kompleksowość w ujęciu opisywanych zjawisk i procesów, świadoma wybiórczość najważniejszych faktów i ich obiektywizacja, rzetelność i odpowiedzialność za słowo.

Gratuluję autorce benedyktyńskiej pracowitości, dzięki której powstała książka o walorach pedagogicznego poematu - pięknego, mądrego i bogatego.

Paweł Śliwko

PS.Równolegle powstaje mój blog internetowy, w którym zainteresowany tematem czytelnik znajdzie więcej szczegółów. Symbolicznie autorka pracy magisterskiej zamknęła swoje opracowanie na roku 1991, kiedy odszedłem na emeryturę. Dla mnie w tym momencie szkoła Nr 8 zamknęła swoją biografię, chociaż istniała jeszcze kilka lat. Ta sama, chociaż już nie taka sama - bez Janusza Korczaka, Owidiusza Decroly’ego, Tibora Csorby.

Dziękuję, Pani Agnieszko.

Przewodniczący Koła ZboWiD przy Zakładach Chemicznych "Wizów" Franciszek Zieliński w obecności Dyrekcji Szkoły przegląda dokumenty z lat wojny w Izbie Pamięci.


Uroczystość szkolna w sanktuarium przed Izbą Pamięci Narodowej.


Załączone reprodukcje fotografii w jakimś stopniu odzwierciedlają atmosferę życia i nauki w “Szkole sercem malowanej”..

piątek, 8 sierpnia 2014

ODDAJMY GŁOS MŁODYM

 MONOGRAFIA SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 8 AGNIESZKI SZULC-JEDNORÓG
/1964 - 1991/

Praca dyplomowa magisterska napisana pod kierownictwem dr hab. Kazimiery Jaworskiej w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Witelona w Legnicy w roku 2014.

Pasowanie na ucznia pierwszoklasistów zgodnie z morskim ceremoniałem i z udziałem króla morza Neptuna.
Nie będzie to skrót obszernego objętościowo dzieła młodej i ambitnej nauczycielki, byłej uczennicy tej placówki oświatowej, która jest emocjonalnie związana z “Ósemką” i zaczynała swoją szkolną edukację, kiedy ja odchodziłem na emeryturę. Dziś pracuje w tym samym - ale jakże innym budynku jako nauczycielka mieszczącego się tutaj gimnazjum. Niewiele pozostało reliktów świetlanej przeszłości, ale ocalał np. wielki ceramiczny Klucz Mądrości na skarpie przy gmachu Tysiąclatki i kilka pomników - Obrońców Helu, Generała Franciszka Kleeberga i jego żołnierzy, Ludzi Morza z największą w kraju kotwicą z największego polskiego statku - stutysięcznika “Karkonosze”. Trwa reanimacja uszkodzonnego pomnika wielkich przyjaciół dzieci - Janusza Korczaka i Henryka Jordana w postaci dwóch ogromnych głazów z tablicami pamiątkowymi sławiącymi dorobek z ich panteonu chwały, które stoją na wspólnym granitowym postumencie w dawnym mini - parku Pokoju i Przyjaźni. To już zasługa nowej Pani Dyrektor Szkoły mgr Ireny Sikora-Kołodyńskiej, która chce odtworzyć jeszcze kilka faktów z dawnej świetności nietypowej szkoły Nie będę zdradzał szczegółów przed czasem, do czego zobowiązałem się z pełną świadomością danego słowa. Powróciła na korytarzową ścianę wykuta w miedzi przez górników ZG”Konrad” metaloplastyczna tablica głosząca życiowe credo Starego Doktora, które przejęliśmy jako motto codziennej pracy wychowawczej “Ósemki” :

“Dziecko to pełny człowiek, tylko bardziej bezbronny”.

Brakuje jeszcze jednej złotej myśli tego samego autora, która stanowiłaby cenne uzupełnienie modelu unikatowych działań pedagogicznych z młodym pokoleniem:

“Bez pogodnego pełnego dzieciństwa całe życie jest kalekie”.

Ale wracam do tematu arcyciekawej i mądrej merytorycznie pracy magisterskiej. Nie będzie to zwyczajna laudacja, próba krytycznej oceny zebranego merytorycznego materiału i jego syntetycznego ujęcia przez autorkę, bo łatwo było zagubić się w mnogosci kronikarskich szczegółów.Zresztą sam rejestr dokonań - bez analizy przyczyn i skutków - nie miałby pełnej wartości dla praktyki szkolnej i możliwości wykorzystania gotowego wzorca w zupełnie zmienionej rzeczywistości przy współczesnym skoku cywilizacyjnym w globalnej wiosce /to było nieznane i zupełnie obce pojęcie w pełnym okresie mojej pracy zawodowej/.

Prawie każdy dzień wzbogaca zasobność zbiorów muzealnych Izby Pamięci, a także pomnaża jej urodę i wartość.
Autorka trafnie wykorzystała w całej pełni wartość obiektywizacji faktów, próbę naukowego uporządkowania i świadomego wyboru płaszczyzn działań najważniejszych w bogatym życiu szkoły. Co więcej - pogłębiła teoretyczny wywód uzasadniający sens pracy pedagogicznej szkoły w takiej formie i takiej postaci w oparciu o znajomość prekursorskich poczynań poprzedników Trafnie dostrzega zbieżność form funkcjonowania placówki oświatowej z koncepcjami głoszonymi i wdrażanymi przez przedstawicieli idei Nowego Wychowania reprezentowanymi m.in. przez Janusza Korczaka i Owidiusza Decroly’ego. Ten ruch pedagogiczny /zwany “Nowym Wychowaniem”/ rozwinął się na przełomie XIX i XX wieku i wnosił świeży oddech w zatęchłe mury ówczesnego szkolnictwa. Jak pisze Z. Kwieciński i B. Śliwerski w pracy “Pedagogika”/poręcznik akademicki/,s.165- “Nowe Wychowanie” żądało od wychowania i i edukacji szkolnej zindywidualizowania, uwzględniania samorzutnych zainteresowań młodzieży, swobody, pielęgnowania samodzielności i aktywności uczniów, pomagania wychowankom w autoedukacji i samowychowaniu oraz w uzyskiwaniu jednostkowego sukcesu”.

Myśmy to nazwali partnerstwem i poszanowaniem praw dziecka - mówiąc w największym i niepełnym uproszczeniu.Wyeksponowaliśmy rozwój twórczej aktywności ucznia w obszarze umysłowym i artystycznym. Trafnie zauważa autorka dzieła, że idee Nowego Wychowania w wielu fragmentach były zbieżne z założeniami pedagogiki socjalistycznej i dały się połączyć - po pewnej modyfikacji - w harmonijną całość, co pozwalało mnie skutecznie obronić przed władzami oświatowymi własny, autorski pomysł nowatorskich rozwiązań pedagogicznych głównie w sferze wychowania. Krytykowane - a będące chlubą i dumą szkoły - bogate sale muzealne to przecież nic innego, jak preferowane przez Owidiusza Decroly’ego “ośrodki zainteresowań” unowocześnione i przystosowane zgodnie z prawami postępu społecznego do współczesności. Wiele godzin spędziłem na dyskusji z prof.Bogdanem Suchodolskim na posiedzeniach Rady Redakcyjnej “Oświaty i Wychowania” o potrzebie modyfikacji pracy szkoły poprzez zapalenie zielonego światła dla innowacji i nowatorstwa. Miałem z jego strony pełne poparcie dla moich inicjatyw.

Autorka pracy magisterskiej słusznie stwierdza, że w szkole realizowaliśmy koncepcję placówki oświatowej bliskiej dzieciom, a postać Janusza Korczaka i jego altruistyczna osobowość wypełniona po brzegi miłością do biednych dzieci stanowiła wzór pedagoga i twórcy modelu “szkoły serca”. Ale to temat do odrębnych, poszerzonych refleksji, którym poświęcę dalszy ciąg opracowania.

Zamieszczone poniżej fotografie chociaż w części odzwierciedlają atmosferę pracy “szkoły innej niż wszystkie”.

Artysta malarz Mieczysław Kozłowski wzbogacił szkolną galerię malarstwa im.prof.dr Tibora Csorby o kilkanaście swoich nowoczesnych dzieł, pięknych i cennych. To bezinteresowna przyjaźń na wagę złota.


Bronisław Miazgowski, gość ze Szwajcarii, wybitny marynista i twórca Międzynarodowego 
Instytutu Kultury Morskiej gościł w naszej szkole.


Dwa razy gościliśmy ogólnopolską uroczystość wręczania "Orderów Uśmiechu" przyjaciołom dzieci z całego kraju. To wielkie przeżycie i barwne widowisko, coś niepowtarzalnego. Na fotografii powitanie gości na tarasie przed wejściem do szkoły.


Elżbieta Shankar, gość z Indii w tradycyjnym barwnym stroju na spotkaniu w Klubie Neptuna przed otwarciem sali muzealnej jej imienia


Goście z Gdyni pod kierownictwem mgr Zofii Świerczyńskiej to najlepsza wizytówka auten
tycznej, bezinteresownej przyjaźni. I trwa to wiele, wiele lat


Grupa nauczycielek w oczekiwaniu na uroczystość przed Izbą Pamięci. Od lewej strony - Danuta Śliwko, Grażyna Gzubicka, Helena Hołubowicz i Helena Tarnowska.



Harcerska warta honorowa przed Izbą Pamięci Narodowej w trakcie jej zwiedzania przez gości. W czasie uroczystości ustawiały się tu poczty sztandarowe szkoły i Szczepu ZHP imienia PLO

Górnicza epopeja nie ma końca. Dzieci tłoczą się w ciasnej imitacji kopalnianego podziemia, wyszukując tu prawdziwe skarby. Stąd setki pytań - one są naprawdę ciekawe świata, a szkoła tę ciekawość zaspokaja.

Henryk Sikorski, przedstawiciel PLO w  Gdyni, przywiózł do zbiorów muzealnych cenne eksponaty marynistyczne.

Jedno z wielu spotkań z żywymi kronikarzami ojczystych dziejów, bohaterami II wojny światowej.


Każda wizyta marynarzy oznaczała wielkie i piękne przeżycie, była przygodą z morzem i wzbogaceniem szkolnego skarbca darów Neptuna. Efekt uboczny, ale ważny - to nie ścieżka, ale szeroki trakt wydeptany ku morzu przez naszych absolwentów, który odkrywaliśmy po wielu latach ich nauki.


Kolejna sympatyczna wizyta w gdyńskiej "Czternastce". W składzie bolesławieckiej delegacji znalazły się dwie nauczycielki - Danuta Molenda oraz Grażyna Starzyńska i niezawodny Zygmunt Wydrych wraz ze mną


Kolejne uroczyste wydarzenie, które ubarwia życiorys szkoły, mieszcząc w sobie elementy emocjonalne i intelektualne.To inny rodzaj tradycyjnego uczenia się w szkole.

Najlepsi uczniowie otrzymują odznaki "Wzorowy Uczeń", a także szkolne medale "Primi inter Pares" za szczególnie wybitne osiągnięcia.


Naczelnik Henryk Sikorski z Dyrekcji PLO wraz z małżonką czują się u nas jak w swoim domu …



Na spotkaniu z młodzieżą gdyńskiej Szkoły Nr 14. Przemawiam do kilkuset uczniów życzliwej nam placówki oświatowej.

Odsłonięcie pamiątkowej kompozycji rzeźbiarskiej "Chwała Bohaterom" w sanktuarium Izby Pamięci. Wykute w kamieniu dynamiczne sylwetki żołnierzy, całość pokryta złotolem imitującym  lśniący metalicznie mosiądz.



Moment podpisywania umowy o stałej współpracy z Młodzieżowym Domem Kultury w Bolesławcu. Dyrektorka placówki oświatowej przekazała nam z tej okazji stary sztandar byłego Domu Harcerza. Wanda Patora na fot. składa podpis pod dokumentem.





wtorek, 5 sierpnia 2014

REFLEKSJE I UOGÓLNIENIA

Sympatyczna gawęda z prof. Tiborem Csorbą i jego przemiłą żoną prof. Heleną Csorba, ludźmi światowymi, mądrymi, wielkimi autorytetami w świecie sztuki, nauki, kultury i medycyny, a przy tym serdecznymi przyjaciółmi na dobre i na złe. Wspaniałe karty w kronikach szkolnych.
Brzmi to jak zwyczajny slogan, ale to bezsporny fakt, że szkoła jest piękna, kiedy ją kochamy. Zatem tajemnica pełnego sukcesu pedagogicznego tkwi w podjęciu takich kompleksowych działań, które mają konkretnie sprecyzowany cel zgodny z oczekiwaniami szkolnej społeczności, w których uczeń stanowi podmiot, najważniejszy element składowy kompozycji metod, środków, form itd. Pałac i sanktuarium - tak widziałem w przyszłości wizerunek bolesławieckiej Tysiąclatki z numerem 8 w herbowej tarczy. Tę tezę zweryfikowałem empirycznie, o czym świadczyła uroda wnętrza gmachu po rozbudowie i więzi emocjonalne wychowanków ze “swoją” szkołą. Wystarczy wspomnieć, że całe dwa piętra zajmowała unikatowa w skali ogólnopolskiej “Galeria malarstwa i grafiki im.Prof. Dr Tibora Csorby”, legendarnego mecenasa i przyjaciela naszej placówki oświatowej, Węgra z pochodzenia i Polaka z wyboru, człowieka wielu wyjątkowych zasług, zatem dzieci miały bezpośredni dostęp do cennych obrazów, a mimo wszystko żaden z nich nie został uszkodzony. Dlaczego, jak to było możliwe przy stałej obecności w “Ósemce” ponad tysiąca dynamicznych, ruchliwych, skorych do psoty sztubaków? Często słyszałem to pytanie zadawane przez zwiedzających szkołę gości.

To proste i oczywiste. Tłumaczyłem dzieciom, że obrazy stanowią naszą wspólną własność, wspólny dorobek, dumę i chlubę szkoły, swego rodzaju świętość, znamy ich twórców, nierzadko znanych i sławnych artystów, którzy zauroczeni szkołą i panującą tu atmosferą twórczej pracy - z porywu serca ofiarowali je uczniom, całej szkolnej społeczności. Taka argumentacja zwyczajnie trafiała do świadomości młodzieży, która identyfikowała się ze szkołą, jej pracą, dorobkiem, swoimi nauczycielami i wychowawcami.

Nacisk położony na ciekawą, wszechstronną i atrakcyjną dla dzieci pracę wychowawczą przynosił niewiarygodne efekty, nierzadko zaskakiwał i zdumiewał.Liczyła się i była w wysokiej cenie spontaniczność, inwencja twórcza, nawet improwizacja wynikająca z konkretnej sytuacji, kumulacja zainteresowań na danym problemie, zbiorowa chęć szukania optymalnego rozwiązania. W klasach najmłodszych nauka łączyła się z zabawą, starsi uczniowie trafnie podejmowali trudniejszy wysiłek intelektualny związany z rytmem codziennej pracy szkoły.

Nie można umniejszać zasług całego grona pedagogicznego, kręgu wspaniałych nierzadko wychowawców /w zdecydowanej większości kobiet/, którzy oddali młodym ludziom całe serce i własny talent pedagogiczny, akceptując bez zastrzeżeń zaproponowany przeze mnie autorski model innowacyjnego i nowatorskiego działania. To byli autentyczni pasjonaci, nauczyciele z krwi i kości, oddani wychowankom mistrzowie i doradcy, przewodnicy po bezkresnej krainie wiedzy. To oni pomogli wspólnym wysiłkiem przekształcić anonimową placówkę oświatową w oryginalną i znaną w całej Polsce “alma mather boleslaviensis”, którą odwiedził polski Minister Edukacji Narodowej prof. Bolesław Faron w asyście niemieckiej koleżaanki ministerialnej Margot Honecker, a póżniej przybywali tu wszyscy kolejni sternicy polskiego szkolnictwa z Warszawy.

Obecność w bolesławieckiej “Ósemce” zapisał na swoim koncie Minister Obrony Narodowej Admirał Piotr Kołodziejczyk. Dodajmy, że była to pierwsza w dziejach grodu nad Bobrem wizyta “wilka morskiego” tak wysokiej rangi, a zatem wydarzenie na miarę sensacji. Wcześniej jako Dowódca Marynarki Wojennej wręczał mnie na pokładzie ORP “Błyskawica” w Gdyni dedykowany szkole Honorowy Kord Oficerski z wygrawerowanym na klindze uzasadnieniem. Kiedy odchodziłem na emeryturę przysłał serdeczny, bardzo osobisty list i piękny obraz batalistyczny. Zaskakująco sensacyjnym wydarzeniem było przysłanie rządowego samolotu “JAK-40” do Wrocławia i wojskowego autokaru do Bolesławca po 40-osobową delegację naszej szkoły na spotkanie w stolicy z naszym wojskowym mecenasem i przyjacielem oraz Ministrem Edukacji Narodowej prof. Henrykiem Samsonowiczem. Taki niecodzienny epizod - pierwszy w kraju - zapewne już się nie powtórzy. Dlaczego? Po prostu nie ma u steru władzy ludzi na miarę wielkiego polskiego Admirała. Naszego Przyjaciela, człowieka o wielkim sercu, prawego i szlachetnego, mądrego i dobrze służącego Ojczyźnie.

Imponował nam wszystkim, wszyscy Go kochali i podziwiali.

To tylko wyjątkowo cenne, niezapomniane, “sztandarowe” wydarzenia, a podobnych im było zatrzęsienie. Wśród odwiedzających i zwiedzających szkołę, a działo się to niemal każdego dnia, dominowała młodzież i wojskowi /z racji zainteresowania największą i najbogatszą w kraju Izbą Pamięci Narodowej, laureatką wszystkich konkursów i odznaczeń/, których oprowadzali uczniowie-przewodnicy, doskonale zorientowani w charakterze specjalistycznych zbiorów muzealnych, dumni ze swojej roli i sprawowanej funkcji. Zaufanie, swoiście rozumiane partnerstwo, wysoki poziom uspołecznienia, modelowanie postawy obywatelskiej i poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro pozwalało na specyficzny rodzaj interakcji personalnej na styku nauczyciel - uczeń, wzajemną tolerancję i uzupełnianie podejmowanych prospołecznych działań oraz ich wzbogacenie poprzez autentyczne osobiste zaangażowanie.To również stanowiło element szkolnego nowatorstwa z wyeksponowaniem rangi i pozycji ucznia.

Reprodukowane fotografie ilustrują wielopłaszczyznowość i wielobarwność szkolnych wydarzeń w przypadkowej kolejności, ale każde z nich mieściło w sobie pierwiastki o dużych walorach wychowawczych, nierzadko głęboko patriotycznych, miało wpływ na modelowanie postaw obywatelskich, altruistycznych. Szerszy komentarz wydaje się zbędnym.

Pułkownik rez. Henryk Wawrzynowicz, legenda Bolesławca. Uczestnik Powstania Wielkopolskiego, Powstania Warszawskiego i pionier Bolesławca od roku 1945. Erudyta i częsty gość w murach "Ósemki".

Sensację wśród zwiedzających budzi Klub Neptuna i morskie eksponaty.

Spotkanie w auli szkolnej - jak zawsze z ważnymi i ciekawymi ludźmi, jak zawsze ze szkolnym bogatym ceremoniałem, uroczyste i ciekawe. Tu wypowiadane słowa stanowią elementarz patriotycznej edukacji młodzieży.


Sympatyczna - jak zawsze - wizyta naszej delegacji w gdyńskiej "Czternastce"



To prawdziwe sanktuarium z ziemią z pól bitewnych polskiego żołnierza i partyzanta. Tu nie da się powtarzać tych samych słów, tu z biegiem czasu odkrywam przed młodymi nowe fakty udokumentowanej historii ojczystego kraju w oparciu o nowe eksponaty i bezcenne pamiątki z przeszłości.

Uroczystość nadania Izbie Pamięci imienia Generała Franciszka Kleeberga

Ważna uroczystość w sanktuarium Izby Pamięci Narodowej z udziałem kombatantów z Jugosławii, byłych partyzantów polskiego batalionu. Wszyscy otrzymują szkole medale "Primi inter Pares". Na pierwszym planie kapitan rez. Jan Kumosz, dowódca batalionu.


Wojskowi to szeroki krąg autentycznych przyjaciół, mecenasów i donatorów naszej Tysiąclatki, ludzi wyjątkowo życzliwych i zaangażowanych. Trudno zliczyć wszystkie spotkania i wspólne uroczystości i przeżycia.



Tłok jak w warszawskim tramwaju, ale to wyjątkowo atrakcyjne miejsce do zwiedzania. 
Jeśli mam chwilę wolnego czasu - z przyjemnością spędzam ją w gronie najmłodszych sztubaków.


Tłok przed Izbą Pamięci, bo dzieci mają zawsze setki pytań i jest to zainteresowanie autentyczne, a nie udawane. Przy partnerskim układzie nauczyciel - wychowanek przynosi to wzbogacenie i utrwalenie wiedzy.


piątek, 1 sierpnia 2014

LATA OSIEMDZIESIĄTE - ROK 1987

10 grudnia 1987 r

Kiedy przepisywałem z ocalałych - chyba cudem - niektórych grubych tomów kroniki szkolnej “Ósemki” najważniejsze fakty i opis wydarzeń / podziękowanie za udostępnienie klucza do skarbca przez Panią Dyrektor Irenę Sikora Kołodyńską przez kilka miesięcy / - nie wszystko udało się odnaleźć, nie wyłączając najcenniejszej dokumentacji uporządkowanej archiwalnie w Sali Tradycji Szkoły utworzonej przy auli stanowiącej niejako serce Tysiąclatki i prawdziwą perłę kumulującą urodę szkoły zamkniętą w przepięknej marmurowej czerwonej w kolorycie boazerii i ogromnej ścianie fresków ilustrujących dzieje ojczystego godła - Białego Orła od czasów piastowskich po współczesność. Dodatkowo ścianę czołową zdobiły dwa Orły - państwowy i żołnierski, wykute w miedzi w pracowni artystycznej Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu.
Piękna aula zniewalała swoją bezsporną urodą, mieściła ponadto galerię - imponujący zbiór około 30 historycznych już sztandarów zawieszonych na drzewcach umocowanych w drewnianych herbowych tarczach wraz z tabliczkami informacyjnymi zawierającymi podstawowe dane o eksponatach. Synteza ogromnego dorobku szkoły, który został - niestety - bezpowrotnie w większości zmarnowany. Dziś trudno szukać urody auli - kolorowej malarsko-architektonicznej bombonierki i nie jest to wina 
dzisiejszego kierownictwa nowej, innej placówki oświatowej - Miejskiego Zespołu Szkół 
Nr 3 - Gimnazjum Samorządowego i Szkoły Podstawowej Nr 2 z klasami integracyjnymi.
Sprawcy zagłady dorobku i tradycji “szkoły innej niż wszystkie” - jak pisali dziennikarze -
pozostają anonimowi.

Pod grudniową datą znajduje się informacja o liście z gratulacjami z okazji 70 - lecia Rewolucji Październikowej skierowanym przez szkołę do pierwszego w dziejach ZSRR Prezydenta Michaiła Gorbaczowa oraz dołączonych do niego szkolnych medalach.
Wielki mąż stanu i twórca słynnej w świecie “pierestrojki” zrewanżował się w odpowiedzi nie tylko listem, ale i bogatym zbiorem fotografii z odręczną dedykacją, które przywiózł do szkoły Konsul Generalny ZSRR Jurij Aleksiejew. Cytuję treść notatki prasowej mojego autorstwa, która ukazała się we wrocławskiej “Gazecie Robotniczej” :
‘ Fotografie z dedykacją od Michaiła Gorbaczowa. Konsul ZSRR w bolesławieckiej “8”. W sobotę 30 września 1987 roku konsul Jurij Aleksiejew z Konsulatu Generalnego ZSRR w Poznaniu był gościem Szkoły Podstawowej Nr 8 im. Bojowników o Wolność i Demokrację w Bolesławcu. Przywiózł nauczycielom i młodzieży historyczną już fotografię
- ogromnego formatu - radzieckiego przywódcy z pobytu w Polsce wraz z odręczną dedykacją Michaiła Gorbaczowa adresowaną do szkolnej społeczności Tysiąclatki. Tekst brzmi :

“Drodzy Przyjaciele!
Dziękujemy Wam za serdeczne życzenia. Przyjmijcie ode mnie słowa wdzięczności za Wasz wkład za najcenniejsze osiągnięcie naszych narodów - przyjażń radziecko - polską”.

Dodajmy, ze to uczniowie “Ósemki” wystąpili z wnioskiem do Kapituły “Orderu Uśmiechu” w Warszawie o wyróżnienie Michaiła Gorbaczowa tym odznaczeniem.
Konsul ZSRR dokonał uroczystego odsłonięcia tablicy pamiątkowej z okazji 25 - lecia pracy pedagogicznej placówki oświatowej, która obok edukacji internacjonalistycznej eksponuje na co dzień wychowanie patriotyczne, morskie i estetyczne. Trzej związani ze szkołą byli działacze ruchu młodzieżowego : Bogdan Kopeć, Marek Snopek i Piotr Gwardecki otrzymali odznaczenia im. J. Krasickiego.
Po zwiedzeniu szkoły gość obejrzał występ artystyczny szkolnego zespołu wokalno - muzycznego “Muszelki”. /PS/
Ale 10 grudnia 1987 roku szkoła gościła pierwszego w hierarchii ważności Ambasadora ZSRR w Warszawie Włodzimierza Browikowa i polskiego Ministra Edukacji Narodowej Henryka Bednarskiego. Tego dnia otrzymaliśmy odpowiedż Prezydenta ZSRR na nasz list i zbiór wielkich fotografii w kolorze ilustrujących pobyt dostojnego gościa w naszym kraju w asyście gen. Wojciecha Jaruzelskiego, naszego pierwszego powojennego Prezydenta.Było to głośne medialnie wydarzenie, szczególnie eksponowane przez Polskie Radio /pierwsza wiadomość dnia powtarzana w każdym dzienniku programu I Polskiego Radia.
 Szkoła wystąpiła z wnioskiem o “Order Uśmiechu” do warszawskiej kapituły dla Michaiła Gorbaczowa, który został mu wręczony w Krakowie jako pierwszy raz nadany “Medal Wielki Orderu Uśmiechu” w czasie wakacji. Niestety - bez naszego udziału, chociaż z naszej inicjatywy. Wysłaliśmy jedynie ozdobny telegram z serdecznymi gratulacjami. Naszą absencję odczuliśmy jako nietakt, “Orderem Uśmiechu” w Wiedniu udekorowany został bez naszego udziału,także Sekretarz Generalny ONZ’ za to w obecności dzieci warszawskich. Dawno temu Polska słynęła z wysokiego poziomu kultury. Ale już nie w wieku XX czy współcześnie. Po drodze do hedonistycznej wolności gdzieś utraciliśmy dobre maniery, a szkoda. Kiedy zwróciłem - poprzez prasę - krytyczną uwagę Kapitule “Orderu Uśmiechu” na popełniony nietakt wobec dziecięcej szkolnej społecznościi - obrażono się na mnie. Jakoś to przeżyłem. Ale mnie naprawdę szkoda było tylko dzieci i sprawionego im zawodu przez ludzi dorosłych, którzy podejmowali decyzje w ich imieniu. Decyzje bardzo ważne w świadomości młodego człowieka.
Michaiłowi Gorbaczowowi szkoła nadała jeszcze jedno oryginalne wyróżnienie -
szkolny Order Tysiąca Serc, pięknie wyrzeźbioną drewnianą plakietkę z dekoracyjnym kwiatowym ornamentem i stosownym napisem, a na awersie z herbem miasta i nazwą szkoły. To jedyne takie artystycznie wykonane odznaczenie w formie powiększonego medalu w oszklonej gablocie.Szerzej o dekorowaniu wybitnych mężów stanu przez szkołę pisał red.L. Miller w “Słowie Polskim” Nr 288.

Lata osiemdziesiąte - rok 1988

Rok 1988 - myśli nieuporządkowane chronicznie, z lużnych notatek.
“Gazeta Robotnicza” 25 - 26 czerwca 1988 r.Tytuł artykułu : “ Morska przygoda jungów z “8”. Pod żaglami “Iskry”. Za wzorowe krzewienie edukacji morskiej szkoła otrzymuje w nagrodę dwa rejsy po Bałtyku na żaglowcach.
Organizujemy wraz z Kuratorium Oświaty i Wychowania w Jeleniej Górze Wojewódzką Sesję Postępu Pedagogicznego na temat wychowania morskiego w murach naszej szkoły. Bierze w niej udział m.in. kontradmirał Henryk Pietraszkiewicz, sekretarz generalny Ligi Morskiej.
Bolesławieckie doświadczenia w wychowaniu morskim młodzieży posłużyły resortowi oświaty do ogłoszenia i zorganizowania Roku Morskiego w Szkolnnictwie.i ogłoszenia dorocznego konkursu pod hasłem “Młodzież na morzu”.
Znów odnosimy sukcesy na niwie twórczości plastycznej wychowanków.

Przezywamy uroczystość odsłonięcia tabblicy pamiątkowej na kolejnej sali Muzeum Morskiego, która otrzymuje imię Teofila Grydyka. Podziwiamy wokalny popis chóru dziewcząt “Muszelki”, oczekujemy niecierpliwie na dwa wakacyjne rejsy pod żaglami ufundowane przez Zarząd Główny Ligi Morskiej.
Dyrektor Szkoły mgr Paweł Śliwko kolejny raz zostaje wybrany radnym Miejskiej Rady Narodowej. Zasiada w Prezydium Rady i zostaje Przewodniczącym Komisji Oświaty, Kultury i Zdrowia - już tradycyjnie.

1 czerwca.
Obchody Międzynarodowego Dnia Dziecka, który upływa pod znakiem Neptunaliów nad Bobrem. Pyszna, barwna zabawa z Neptunem i jego królewskim dworem. Tego można szkole i jej wychowankom pozazdrościć.

Czerwiec 1988.
Odwiedza nas wieloosobowa delegacja radzieckich nauczycieli bawiących w Polsce. Podziwiają zasobność szkolnych muzeów i skuteczność pracy wychowawczej opartej na zaufaniu, partnerstwie i modelowaniu pozytywnych uczuć w oparciu o wzorzec Korczakowski zmodernizowany zmienną w czasie współczesnością i jej pokusami. Widac fachowość zagranicznej delegacji, ale też podziw dla efektów pracy pedagogicznej.

Czerwiec 1988.
Mamy w szkole prawdziwą orientalną, a właściwie białoruską herbaciarnię z prawdziwymi samowarami, stolikami, a przede wszystkim oryginalnym wystrojem plastycznym wykonanym przez niezawodnego Zygmunta Wydrycha / ludowe matrioszki ozdobione folklorystycznymi kompozycjami roślinnymi, bardzo efektowne, typowe także dla całej Rosji, niepowtarzalne w swoim wyrazie/. Udane dzieło mistrza pędzla i palety zlokalizowane w suterenach budynku obok sklepiku “Czerwony Kapturek” i szkolnej stołówki. Tu pyszną herbatę mogą wypić zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. Na każdej przerwie i po lekcjach.
Komunikat TASS o liście Michaiła Gorbaczowa napisanym i przekazanym uczniom polskiej szkoły Nr 8 w Bolesławcu odbił się szerokim echem w ZSRR, był czymś niespotykanym, wyjątkowym w końcówce burzliwych lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nic więc dziwnego, że wzbudził ogromne zainteresowanie wśród młodzieży radzieckiej, co znalazło swoje odbicie w masie listów napływających pod naszym adresem. Wyjątkowo szybko zareagowała szkoła Nr 18 w mieście Elista /Kałmucka Autonomiczna Republika/, przesyłając nam wraz z korespondencją zbiór książek, płyt, fotografii i pocztówek. Dzieci urzekła zwłaszcza muzyka i pieśni orientalne nagrane na płytach, toteż organizowaliśmy egzotyczne wieczory muzyczne w herbaciarni albo w auli szkolnej, co bardzo podobało się młodym ludziom - niezależnie od wieku. To był oddech, tchnienie innego świata potwierdzające nasze otwarcie na zewnątrz, mozolne budowanie zrębów globalnej wioski, co wyprzedzało o wiele lat współczesną rzeczywistość geopolityczną. Otrzymane książki kucharskie z tej samej kałmuckiej szkoły pozwoliły spróbować w szkolej stołówce azjatyckich smaków potraw, dla większości uczniów pierwszy raz w życiu.
Wciąż płynęła do szkoły prawdziwa lawina pocztówek z ZSRR. Listonosz e żartowali, że nie uniosą ich ciężaru i muszą przejść na wcześniejszą emeryturę...Kronika zawiera dużo ciekawych szczegółów o tej dość egzotycznej historii ; otrzymaliśmy nawet zaproszenie do odwiedzenia szkoły w Eliście, mieliśmy wyrobione wkładki paszportowe i przygotowane prezenty /nie tylko ceramikę i wazony z okolicznosciową dedykacją dla nieznanych w gruncie rzeczy przyjaciół/, ale do spotkania - niestety - nie doszło. Nie sprzyjała temu polityczna atmosfera i czas poważnych, odpowiedzialnych przeobrażeń. Mogła to być kolejna przygoda życia szkoły, uczniów i nauczycieli spisana w oddzielnym grubym rozdziale kronikarskiich notatek. Tak się jednak nie stało.
Cofnijmy się jeszcze na chwilę do wydarzeń majowych.
Nasz wielki przyjaciel i mecenas Teofil Grydyk zaprosił nas do Gdyni, gdzie w swojej macierzystej dzielnicy Karwiny zaaangażował się bardzo aktywnie w nadanie miejscowej szkole Nr 42 imienia bułgarskiego bohatera Petko Tańczewa. Byliśmy wyraźnie wyróżnianymi gośćmi, była też okazja do mówienia o wychowaniu internacjonalistycznym w duchu pokoju. Dlaczego ten piękny świat mieści w sobie tyle kontrastów i zła, skoro wszyscy akceptują świetlane idee dobra, przyjaźni, współpracy, pokoju?

“Oświata i Wychowanie” nr 14 z datą 5 kwietnia 1988 roku.
Nasza szkoła w obiektywie fotoreportera przysłanego przez Redaktora Naczelnego Wojciecha Pomykało, który miał wyraźną słabość dla sensu naszych poczynań. Zacytuję jego krótki komentarz :

- “Tu klucze nie bronią dostępu do prawdziwych skarbów …”

Otrzymujemy telegram z pokładu m/s “Generał Fr. Kleeberg. Krótki, z ciepłymi życzeniami i opisem trasy morskiej podróży. Ale dla nas to wyjątkowo ważny dokument :
- mamy “swój” olbrzymi, supernowoczesny statek patronacki, nowych przyjaciół-marynarzy poszerzonych o krąg weteranów, warszawskich Kleeberczyków i nową, niezapisaną jeszcze kartę doświadczeń związanych z morską edukacją młodzieży.Nie zmarnujemy tej szansy, to pewne.

9 maja.

Święto Jednostki Wojskowej Nr 24 57, uroczysty Dzień Zwycięstwa. Nas nie mogło tutaj zabraknąć, to przecież element składowy wychowania patriotycznego młodego pokolenia Polaków. W konkursie “Sprawni jak żołnierze” zajęliśmy V miejsce w skali woj, Jeleniogórskiego. Klęska?Nie, brak odrobiny szczęścia.

16 maja 1988.
Jako jedyny nauczyciel Dolnego Śląska otrzymuję nagrodę wrocławskiej “Gazety Robotniczej” /doroczną/ - dziennik nr 113/12 o97/. Charakterystyczne, lapidarne uzasadnienie :
“W dziale III - w dziedzinie wychowania młodego pokolenia - PAWEŁ ŚLIWKO - od 35 lat nauczyciel i pedagog, obecnie dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Bolesławcu. Ten znany i popularny w swoim środowisku wychowawca jest m.in. autorem wielu interesujących koncepcji i przedsięwzięć wzbogacających życie szkoły. Wiele z zaproponowanych i zrealizowanych programów dotyczyło regionu bolesławieckiego, wiele - np. upowszechnienie wiedzy marynistycznej - całego kraju”.
Sympatyczny akt wręczenia nagrody przeżyłem na uroczystej gali w Legnicy.
“Żołnierz Ludu” Nr 54/1988, gazeta śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu publikuje swego rodzaju raport Ryszarda Mulka pt. “Ocalić od zapomnienia” o naszych doświadczeniach z dziedziny wychowania patriotycznego młodzieży.
Szkoła gości kolejne wycieczki autokarowe uczniów i weteranów wojennych z Mirska, Piechowic, Gdańska i nawet przybyszów z RFN i Rumunii /delegacja urzędowa pracowników resortu oświaty na zaproszenie Kuratorium w Jeleniej Górze/.

Maj 1988
Dyrekcja Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie zaprasza przedstawicieli “najbardziej morskiej szkoły w głębi lądu” na tegoroczne obchody Dni Morza. Nie może tam nas brakować, zatem jedziemy z delegacją samorządu uczniowskiego.
Wielką i wzruszająco piękną niespodziankę przygotował nam donator i serdeczny przyjaciel Teofil Grydyk, fundując książeczkę mieszkaniową i nagrody dla wyróżniających się uczniów “Ósemki”. Sierota z miejscowego Państwowego Domu Dziecka Basia D. stała się beneficjentką wkładu pieniężnego w kwocie 50 tysięcy zł, a na nagrody mecenas w marynarskim mundurze ofiarował 25 tysięcy zł, a więc niemało. Do tego “dołożył” rafy koralowe do muzeum morskiego swojego imienia /wcześniej wyłowił je podczas przerwy w rejsie - prosto z oceanu i własnoręcznie spreparował, co stanowi dość trudną operację w toku rejsu jednostki pływającej/. Marynarski mecenat zasługuje na najwyższe uznanie i wzrusza swoją hojnością.
Wielką i bolesną stratą było odejście Kochanego Teofila na wieczną wachtę po drugiej stronie życia. Takich ludzi już dziś nie spotykam w epoce obłędnego wyścigu szczurów zwabionych ku przepaści zwodniczym blaskiem pieniądza. To inny czas, inna epoka. Nie moja i nie mojego fantastycznego przyjaciela.

Rok 1988,końcówka maja.
Dopiero teraz trafia do szkoły egzemplarz wydawnictwa Kuratorium Oświaty i Wychowania w Jeleniej Górze - “Kurenda” - Nr 1 /z m-ca lutego/ z artykułem Anatola Ryby pt. “Szanse wychowania morskiego” o naszej bolesławieckiej sesji postępu pedagogicznego. Pochwały, powielone myśli, akceptacja innowacji, próba odkurzenia haseł i słusznych postulatów.
Gdyńska “Czternastka” nie zapomina o łączących nas przyjaznych więzach i przysyła piękny dyplom uznania , a Koło ZBoWiD z Gdańska - Nowego Portu śle życzenia z okazji Dnia Dziecka.Tam rej wodzi Stanisława Górnikiewicz, a ona zna szkołę i nie kryje swojego sentymentu dla nas.

30 maja
Otrzymujemy zaproszenie ze szkoły w Pirnie /NRD/, przygotowujemy autokar do wyjazdu za granicę. Pojedzie 30 uczniów i kilka nauczycielek. Jak zawsze - czeka nas wiele miłych niespodzianek i sporo zwiedzania.

20 czerwca
W czasopiśmie “Oświata i Wychowanie” Nr 25 z datą 20 czerwca 1988 roku ukazuje się pierwsza część mojego dłuższego artykułu pt.”Teoria i praktyka morskiej edukacji”. To rodzaj eseju pozbawionego wątków osobistych, za to eksponującego konkretne fakty potwierdzające zasadność realizacji wybranej przez szkołę innowacyjnej edukacji związanej z morzem jako częścią ośrodka zainteresowań w tryptyku wychowawczym. Niecierpliwie czekam na druk dalszej części artykułu.
Pogłębiają się i poszerzają związki z załogą statku m/s “Generał Fr. Kleeberg”.Nic dziwnego - towarzyszyłem mu od chwili wodowania w Stoczni Szczecińskiej im. Warskiego, poprzez podniesienie bandery i pierwsze wypłynięcie w morze, na jego pokładzie otrzymałem Złotą Odznakę “Zasłużony Pracownik Morza”, tutaj poznałem i zaprzyjaźniłem się z bohaterskim żołnierzem Września 1939 roku Kazimierzem Burżą, co otworzyło nowy, przebogaty rozdział wychowania patriotycznego w szkole łącznie z nadaniem Izbie Pamięci Narodowej imienia bohaterskiego Generała i odsłonięciem pomnika ku czci i chwale bohatera i jego żołnierzy.
Ze statkiem łączą nas głównie więzi korespondencyjne, na trwałą przyjaźń przyjdzie właściwy czas …
Tymczasem otrzymujemy telegram od Teofila Grydyka ze statku m/s “Francesco Nullo” z zapowiedzią odwiedzin szkolnej społeczności. Cóż - niecierpliwie czekamy na to sympatyczne wydarzenie.

29 czerwca
Mocny akord na zakończenie roku szkolnego. W ramach cyklu “Małe Ojczyzny” II program TV emituje audycję - reportaż pt. “Uśmiechnij się - jesteś wśród przyjaciół” z moim udziałem i Zygmunta Wydrycha, który jest przedstawiony jako szkolny woźny /co nie pokrywa się z prawdą/, nadworny malarz i dekorator /zupełnie trafna ocena/.. To piękny program o ludzkich pasjach, przyjaźni, miłości do dzieci i miasta. Ucieszyłem się, że w kategoriach psychologicznych i społecznych telewizyjni dziennikarze dojrzeli wartości bezcenne w kontaktach międzyludzkich, że znależli złoty środek dla proporcji i odrębności zasług, że nie spłycili założeń przekazu, że ciepło i prawdziwie odmalowali obraz Małej Szkolnej Ojczyzny w pełnym jej kolorycie, w pełnym rozkwicie.Dzieło wzruszające i piękne. Szczerze gratuluję twórcom audycji, którą mogła oglądać cała Polska.

30 czerwca
Miasto Mozyr na Białorusi nawiązało kontakty z Bolesławcem i podpisało porozumienie o współpracy. Naszą szkołę czeka współdziałanie i wymiana doświadczeń w zakresie edukacji internacjonalistycznej z jedną ze szkół z myślą o zaprzyjażnieniu się głównie młodych ludzi. Mamy w tym zakresie bogate doświadczenie, czekamy zatem na oferty. Ale to juz zadanie do realizacji w nowym roku szkolnym.