czwartek, 6 lutego 2014

WPISY Z NOTATNIKA - październik 1976


2 października
Spotkanie młodzieży z profesorem dr Włodzimierzem Kowalskim z Warszawy z inicjatywy jego krewnego - imiennika mieszkającego w naszym mieście. Wy6bitny historyk
specjalizujący się w dziejach II wojny światowej, autor wielu książek /zostawił kilka z nich
z odręczną dedykacją dla szkoły w zbiorach Izby Pamięci/ przybliżył naszym wychowankom
czas polskiego osadnictwa na Ziemiach Zachodnich, sięgając również do wydarzeń lokalnych, o które pytali najczęściej słuchacze. Młodzi poszukują okruchów wiedzy o przeszłości swojej ‘małej Ojczyzny’, z którą są związani emocjonalnie, a naszą rolą jest być przewodnikiem po pięknej krainie lat dziecinnych, wpajać miłość do rodzinnego gniazda, miejsca urodzenia, bo tu już nawet kamienie mówią po polsku.

WPISY Z NOTATNIKA - po wakacjach 1976

4 września
Dowódca Jednostki Wojskowej z Gubina prosi o zezwolenia na zwiedzenie Izby Pamięci. Trochę to nas zaskakuje, bo szkolne muzeum jest zawsze otwarte dla wszystkich
zainteresowanych, a kompetencje młodzieżowych przewodników nie budzą wątpliwości.
Sesja popularno - naukowa o obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen w BOK.
Wygłaszam jeden z trzech referatów wraz z informacją o zbieraniu przez dzieci materiałów
historycznych od ludzi, którzy przeżyli piekło niewolniczej pracy w kamieniołomach i za
obozowymi drutami.

KRONIKARSKI NOTATNIK - kolejne zapiski

8 lipca 1976
Artykuł w czasopiśmie ‘Za Wolność i Lud’ o patriotycznej edukacji młodzieży szkolnej i fenomenie bogatych zbiorów Izby Pamięci Narodowej pod opieką samych dzieci.
Wspólny dorobek, wspólna odpowiedzialność, wspólne pasje i odkrycia.Nasi wychowankowie to prawdziwi Kolumbowie w poznawaniu ojczystych dziejów ; ciekawość doprowadziła ich do wielu zapomnianych domów prawdziwych bohaterów czasów wojny i walki o wolną, niepodległą Polskę.

KRONIKARSKI NOTATNIK – ciąg dalszy

                 

 Rok 1976

Jeszcze raz powracam do wyobrażeń o przyszłości szkoły, z którą identyfikowałem się bez reszty. Na kolejnych posiedzeniach Rady Pedagogicznej zyskiwałem pełny aplauz dla wszystkich pomysłów, bo zawsze dotrzymywałem słowa w realizacji poprzednich projektów.
Szkoła piękniała w oczach i co najważniejsze - dzieci były z niej dumne.
Spełniało się zatem pozornie nierealne marzenie, żeby przekształcić ją w pałac, prawdziwą świątynię nauki, kochaną, mądrą, podziwianą i  piękną. Utopia ? Niekoniecznie. Nawet w czasach siermiężnych istniały przeogromne rezerwy i nie brakowało ludzi dobrej woli skorych do pomocy. Pamiętam, że jako dziecko  na dalekim i biednym Podlasiu i jako
sierota po wojennej odysei - miałem dwa marzenia do spełnienia, tylko dwa skromne marzenia ; mieć dużo własnych książek i drewniany parkiet w mieszkaniu. Udało mi się dość szybko w dorosłym i samodzielnym życiu zawodowym zrealizować z nawiązką. A teraz budowałem, może ściślej - tworzyłem pałac piękna bliski setkom dzieci, których los i odczucia były dla mnie najważniejsze. Może dlatego, że fascynowała mnie psychologia  i szczególna wrażliwość estetyczna, ale przede wszystkim rozumienie wartości dzieciństwa, które zabrała mi bezpowrotnie wojna, okaleczając psychicznie i fizycznie i wypluwając jako dziesięciolatka - analfabetę bez szkoły - w zrujnowany przemocą i bestialstwem świat, nowy, wolny, ale obcy i wrogi. Rozumiałem duszę dziecka, jego tragiczne kompleksy, obawy, strach, wyobcowanie, patologie życia rodzinnego, biedę i głód, takie samotne i krzywdzone przez los istoty były mi bliskie, dla nich miałem zawsze otwarte drzwi szkolnej kancelarii.Jak pouczał mój Mistrz Janusz Korczak - bez pełnego dzieciństwa czeka człowieka kaleki los. Łatwo zweryfikować tę tezę patrząc na liczbę rozpadających się dziś młodych małżeństw i samotnych  dzieci obciążonych złymi doświadczeniami z winy dorosłych.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

FRAGMENTY SKOJARZEŃ - nowe wydarzenia


W tej części opracowania przyjąłem konwencję przytaczania faktów składających się na dzieje szkoły. Są to dokładnie datowane wydarzenia z zapożyczonym z kronik tytułem, ale bez szerszego komentarza.
 rok 1975 (c.d.)
Listopadowe niespodzianki.
Przekazanie przez Naczelnika Miasta Wiesława Grzegorzycę 300 szt. krzewów róż wyzwoliło w nas entuzjastyczny rozmach w projektowaniu nowych rozwiązań w sferze upiększania otoczenia gmachu szkolnego. Nie wyróżniał się on-niestety-fantazją architektoniczną, miał natomiast sporo przestrzeni nadającej się do zazielenienia i upiększenia. Postanowiliśmy zatem stworzyć rekreacyjny, optymalnie ukwiecony mini=park od strony ul. Słowackiego, a róże ofiarowane przez miasto spadły nam  prosto z nieba ...Zasadziliśmy je w kompozycji dużych klombów w nowym parku, który wcześniej przypominał mocno udeptane dziecięcymi stopami klepisko. Przy okazji Nadleśnictwo Państwowe obiecało wiosną przekazać sadzonki drzewek dla wzbogacenia przyszkolnej flory. Zapowiadała się kolejna piękna przygoda ekologiczno - estetyczna i pozbycie się szarości w otoczeniu bryły gmachu. Dzieci autentycznie cieszyły się tymi zmianami, a my - dorośli wychowawcy i rodzice nie ukrywaliśmy swojej satysfakcji z powiększonego dorobku. Stopniowo wzmacniał się proces identyfikacji ze szkołą całego lokalnego środowiska, a to mogło tylko cieszyć i uskrzydlać zbiorowe działanie.

FRAGMENTY SKOJARZEŃ - wybrane z kroniki zapiski


         Niestety - nie wszystko da się odtworzyć z wielorakich, wielopłaszczyznowych i ważnych wydarzeń w życiu bolesławieckiej Szkoły Podstawowej nr 8. Brakuje niektórych roczników bogatej, pracowicie prowadzonej kroniki, wielu cennych dokumentów, publikacji prasowych, oryginałów listów, dyplomów i innych materiałów archiwalnych. To są straty bezpowrotne. Ale nawet przy tak wielkim i bolesnym uszczerbku udokumentowanego dorobku można natrafić na prawdziwe perły, które wciąż zadziwiają swoją niekłamaną urodą.
           W tej części opracowania przyjąłem inną konwencję rejestrowania faktów składających się na dzieje szkoły. Są to dokładnie datowane wydarzenia z zapożyczonym z kronik tytułem, ale bez szerszego komentarza wyjętego z oryginalnego tekstu odręcznego kronikarskiego zapisu i komentarza. Może ktoś inny /np. były uczeń/ zeskanuje poszczególne strony dokumentów i opracuje je w takiej wersji. Moje  ‘świadectwo prawdy’ o bolesławieckiej ‘Ósemce’ ma inny charakter, bo byłem zarówno uczestnikiem jak i twórcą wszystkich wydarzeń, była to moja autentycznie autorska szkoła i oryginalna koncepcja całokształtu pracy wychowawczej oparta na zainteresowaniach dzieci i potrzebie szerokiego otwarcia szkoły na świat.


Pismo - dyplom Kolegium Medalu ‘Mecenas Sztuki’ , 

                                                                                                                     Kraków, 31.X.1974
Dyrekcja Szkoły Podstawowej Nr 8 w Bolesławcu.

Mamy zaszczyt zawiadomić, że Kolegium Medalu ‘Mecenas Sztuki’ w Krakowie przyznało Waszej godność oraz medal ‘Mecenas Sztuki’ za wzorcowy model wychowania przez sztukę młodzieży w środowisku szkolnym oraz za pełną pasji i godnych naśladowania pomysłów w działalności na rzecz upowszechniania  sztuk współczesnych.
Uroczyste wręczenie medalu odbędzie się w sobotę dnia 9.XI br. o godz.8 w Galerii Biura Wystaw Artystycznych w Krakowie, Plac Szczepański 3 a.

          Sekretarz Kolegium                                                               Przewodniczący Kolegium
                                                     Medalu ‘Mecenas Sztuki’ 
       mgr Krystyna Jóźkiewicz                                                             Doc. Marian Konieczny

Logo pięknego metalowego medalu zdobiło później wiele wydawnictw o szkole, a sama symboliczna nagroda stanowiła wydarzenie bez precedensu nie tylko w skali lokalnej oświaty.